Wróciłam do domu. Stella siedziała w salonie i oglądała Spongebob'a Kanciastoportego. Gdy weszłam do domu spojrzała na mnie z nad miski z płatkami śniadaniowymi i krótko powiedziała :
- Nie wyjadaj mi płatków. Dzisiaj jedziemy na zakupy. - przez chwilę myślała, że mówi to wrednie, ale za chwilę wybuchnęła czystym i szczerym śmiechem. - Nie będziesz mi wyjadała płatków !
- Oczywiście proszę pani ! Już nigdy nie odważę się dotknąć pani płatków. - uśmiechnęłam się.
- A tak w ogóle to naprawdę musimy jechać na zakupy. W lodówce nic nie ma. Aaaa . Peter, ciocia jest u lekarza, kazała ci pokazać tę kartkę. - powiedziała i podała Peterowi kartkę, którą wyjęła z kieszeni szlafroka.
- Hmm. Jestem u ..... Przyjedź .... Będę ..... - czytał Peter co chwilę sciszając i podnosząc głos na przemian. - Dziewczyny, jadę do cioci Dorothy, ok ? Mam nadzieję, że zajmiesz się Stellą, Camille ? Mogę na ciebie liczyć, co Cam ?
- Jasne, Pet. Leć do cioci.
- Pa ! - krzyknął już za drzwiami wyjściowymi. Usiadłam obok Stelli.
- To co Stella ? Jedziemy na te zakupy?
- Same ? Czym ?
- Siostra Alice nas zawiezie. Wiesz, Angela.
- Aha. A ciocia się nie wścieknie ?
- Hmm. Czemu niby miałaby się wściec ?
- Dzisiaj od rana była jakaś taka zdenerwowana .
- Może wstała lewą nogą ? Dobra, uszykuj się a ja zadzwonię do Angeli, ok ?
- Jasne.
Poszłam do mojego pokoju, żeby przebrać się w jakąś inną bluzkę i założyć rurki i zadzwoniłam do Angeli.
- No hej Angela ! Tu Camille. Co porabiacie z Alice ? zapytałam Angelę.
- Hej, hej ! Nudzimy się . A co ? Zakupy ? - Odparła.
- No . A skąd wiedziałaś ?
- Tak sobie pomyślałam. Dobra, będziemy z Al za jakieś 30 min pod waszym domem, ok ?
- Nom, dzięki .
- Nie ma za co. Pa.
Szybko ubrałam czerwone rurki i czaro-białą bluzkę, z zasadzie to tunikę w paski. Zabrałam portfel i pobiegłam do pokoju Stelli. Szybko pomogłam jej wybrać jakieś ładne ubrania i pobiegłyśmy na dół, żeby zrobić listę zakupów. Akurat wyrobiłyśmy się, bo kiedy odłożyłam długopis usłyszałam klakson samochodu Angeli.
- No hej dziewczyny ! Ooo.. Widzę, że dzisiaj i Stella z nami jedzie ?
- Tak, musimy zrobić duuże zakupy ! A co tam u Was ?
- A ok . Widzę, że ktoś tutaj znowu próbował wpłynąć na swoje życie - wycedziła przez zęby Alice. Angela za to spojrzała w lusterko wzrokiem, który wróżył mi tylko i wyłącznie "poważną rozmowę o moim życiu".
- Matkoo. Przestańcie, proszę Was.
Potem potoczyła się długa i nudna rozmowa o moim głupim życiu bez sensu. Zakupy poszły dość szybko, więc wróciłyśmy do domu po ok. 3 godzinach. Robiło się już ciemno, miałam nadzieję, że ciocia z Peterem jeszcze nie wrócili. Niestety, wrócili. Peter siedział na kanapie w salonie i coś przeglądał, jak tylko weszłyśmy podniósł głowę i delikatnie się uśmiechnął. Ciocia wyszła z kuchni z miną jakiej nigdy nie lubiłam. Była smutna i zła.
- Gdzie byłyście ? - zapytała chłodno.
- Na zakupach, nie było nic w kuchni. Byłam z Angelą. Zadzwoń jak nie wierzysz .
- Jutro porozmawiamy. Ja idę spać. Wy też idźcie, robi się ciemno a jutro ciężki dzień.
- Czyli jak to " ciężki dzień " ?
- Jutro zobaczysz. - powiedziała i odeszła szybko do sypialni. Spojrzałam na Petera. Jego mina nic mi nie mówiła. Super - pomyślałam, będzie nieźle !
- Dobra i ja się zbieram dziewczyny. Radzę słuchać dzisiaj Dorothy. - powiedział Peter
- Ale o co wam chodzi ? - byłam już zła.
- Zobaczysz jutro, daj mi dzisiaj spokój, z resztą, ty też powinnaś odpocząć. - poszedł do sypialni.
Podejrzewam, że to nie będzie miła rozmowa ani jeden z tych " lekkich i spokojnych " dni. Pogoniłam Stellę a sama poszłam do kuchni. Wypakowałam zakupy i przypomniałam sobie karteczkę od Lukasa. Cholera! Spotkanie. Masakraa. Poszłam do siebie a z racji, że o 24 miałam spotkanie z Lukasem < a była dopiero 19 ! > ustawiłam nudzik na pół godziny przed spotkaniem i położyłam się spać.
Obudziłam się tak jak chciałam, o 23:30. Szybko ubrałam się i wyszłam przed dom. Wtedy się zawahałam i cofnęłam do pokoju Stelli. Spała, spokojnie i wygodnie spała. Pod jej łóżkiem leżała kartka. Wiedziałam, że przyjdzie. Zostawił kartkę. " Wiedziałem, że tu przyjdziesz, więc kartkę zostawiłem akurat tutaj. Masz być w umówionym miejscu, bo inaczej Stella pożałuje ! Papa ;* Twój Lukas. " On jest nienormalny.
Wyszłam z domu. Ruszyłam w stronę starego parku. Było strasznie cicho. Tak jak w jakimś porypanym horrorze przed sceną morderstwa czy coś takiego. I nagle ciszę przerwał pisk opon. Wow ! Masakra ! Zajebiste to auto ! Naprawdę ! Czarne i nowe ! Sportowe ! Brak słów ! Byłam < i jestem > zachwycona tym autem. Nagle urok prysł, bo drzwi się otworzyły, a wyłonił się z za nich ... LUKAS ! Z szerkoim uśmiechem powiedział, żebym wsiadała.
- Nie będziesz chyba szła aż tak daleko sama ? Może ci ktoś coś zrobić - głupio się uśmiechnął
- Pójdę sama. Dziękuję za propozycję podwiezienia. Idę !
- Wsiadaj ! - to już nie była prośba. ...
piątek, 20 kwietnia 2012
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Rozdział V " Rana "
Obudziłam się z naprawdę okropnym bólem nadgarstka. Bandaż był cały "przekrwawiony". Fuuu . ! . Ochydnee. Wstałam z łóżka i obejrzałam rękę Stelli, na której o dziwo nie było ani śladu tego co zrobił jej tej nocy Lukas. ! Byłam w szoku ! Jak to możliwe do cholery jasnej ? ! Ubrałam kapcie i ciepłą, szarą, sportową bluzę z uśmiechniętą małpą ( moja ulubiona bluza, którą dostałam od Alice na urodziny) i miałam już wychodzić z kuchni do cioci Dorothy kiedy zobaczyłam karteczką przyczepioną do mojej korkowej tablicy ( która znajdowała się tuż nad moim ogrooomnym łóżkiem, więc nie wiem jak ten debil mógł ją tam przyczepić ! Może on lata ? ! ) . Oczywiście, że napisał ją Lukas ! Napisane było : " Postanowiłem się nad Wami zlitować. Uleczyłem małej, tej no ... Mmm.. Stelli, tak ? . No więc uleczyłem jej ranę, bo JA mam taką moc . Nie żebym się przechwalał oczywiście . Więc uleczyłem jej rękę i jesteś mi winna przysługę. Z resztą, zobaczysz dzisiaj w nocy. Wpadnij dzisiaj do parku, tak około dwunastej w nocy. Wiesz, tego, który jest w pobliżu domu Alice. Czekam na Ciebie kochana ! Aha i przyjdź lepiej sama i na pewno, bo inaczej twoja siostrzyczka Stella tego pożałuje ... Twój na wieki Lukas. " Matko! Ciekawe jak ja się wyrwę w nocy z chaty ? Przecież schody strasznie skrzypią. A co ze Stellą. ? Jak się obudzi a mnie nie będzie ? Coż, postanowiłam chwilowo nie zawracać sobie głowy Lukasem i poszłam do kuchni. Szybko nakarmiłam kotkę, bo strasznie się łasiła i miałczała. Weszłam do salonu i włączyłam telewizor, bo ciocia i Peter chyba jeszcze spali. W każdym razie nie słyszałam, żeby chodzili po mieszkaniu, więc odpaliłam MTV. Akurat leciała " Ekipa z New Jersey " , mój ulubiony program ;) Sciszyłam trochę głos i poszłam zrobić sobie śniadanie. Zagrzałam mleko i z szafki wyciągnęłam moje ulubione płatki SuperStarMaster. W zasadzie to wyciągnęłam tylko pojemnik po płatkach bo nic nie było. Dziwne, jeszcze wczoraj miałam pół kartonu płatków a dzisiaj nic . ? Hmm ... No więc sięgnęłam po płatki zbożowe Stelli - PrincessBreakfast ... Dziwnie się czułam wsypując sobie do miski płatki prosto z różowiótkiego kartonu z księżniczkami i puchatymi misiaczkami. Ale ok. Zalałam mlekiem płatki i poszłam do salonu, gdzie czekał na mnie Peter z apteczką. Zdziwiłam się, bo nie za bardzo słyszałam, żeby ktokolwiek schodził po schodach .
- Skąd wiedziałeś, że tu będe, i że będe potrzebowała pomocy medycznej ? - zapytałam z uśmiechem, ale jednocześnie z odrobiną strachu, że będzie wypytywał mnie co mi się wczoraj stało. - A tak wogóle to Dzień Dobry Peter !
- Hej Camille. Wiesz, przeszedłem się do twojej sypialni i zobaczyłem Stellę leżącą na łóżku. A obok niej było sporo krwi, więc domyśliłem się, że to twoja ręka.
- Taak. Cóż. Bandaż jest trochę przekrwawiony, ale to chyba nic poważnego ?
- No nie wiem. Wczoraj wyglądało to trochę strasznie !
- Oj tam, oj tam. Nic mi nie będzie !
- A mi się wydaje, że jednak coś może być nie tak. Pokaż rękę.
Więc mu pokazałam. Był przerażony, zmienił mi opatrunek i ...
- Boli Cie ? - zapytała pani Doktor Uncy Lemon ( nie żebym to wcześniej wiedziała. Przeczytałam to na plakietce
- Nie, nie boli. - odparłam grzecznie
- To dobrze, już kończę szyć ranę. Myślę, że szyna będzie tu konieczna.
- Jaka szyna ? ! - zapytałam panią Cytrynową przerażona .
- Lekarska. Spokojnie. Usztywni Ci rękę tak, żeby nic się nie stało. Rozumiesz?
- Jasne.
- Ok, Camille ! Wszystko skończone. Chodź teraz za mną założę Ci szynę i wszystko. Zaraz pojedziesz do domu z Peterem.
- Dzięki
Żeby było jasne. Byłam na założeniu szwów. Chwilę po szyciu "doktor cytrynka" założyła mi szynę i pojechałam do domu z Peterem.
Dalszy ciąg rozdziału, czyli spotkanie Camille z Lukasem w parku, rozmowa ze Stellą, oraz ucieczka "do Alice", postaram się wstawić w tygodniu . :D Mam nadzieję, że podoba się Wam mój blog i zachęcam do dodawania komentarzy. ;) Dzięki za czytanie bloga i ... hmm .. papa ;* ♥
- Skąd wiedziałeś, że tu będe, i że będe potrzebowała pomocy medycznej ? - zapytałam z uśmiechem, ale jednocześnie z odrobiną strachu, że będzie wypytywał mnie co mi się wczoraj stało. - A tak wogóle to Dzień Dobry Peter !
- Hej Camille. Wiesz, przeszedłem się do twojej sypialni i zobaczyłem Stellę leżącą na łóżku. A obok niej było sporo krwi, więc domyśliłem się, że to twoja ręka.
- Taak. Cóż. Bandaż jest trochę przekrwawiony, ale to chyba nic poważnego ?
- No nie wiem. Wczoraj wyglądało to trochę strasznie !
- Oj tam, oj tam. Nic mi nie będzie !
- A mi się wydaje, że jednak coś może być nie tak. Pokaż rękę.
Więc mu pokazałam. Był przerażony, zmienił mi opatrunek i ...
- Boli Cie ? - zapytała pani Doktor Uncy Lemon ( nie żebym to wcześniej wiedziała. Przeczytałam to na plakietce
- Nie, nie boli. - odparłam grzecznie
- To dobrze, już kończę szyć ranę. Myślę, że szyna będzie tu konieczna.
- Jaka szyna ? ! - zapytałam panią Cytrynową przerażona .
- Lekarska. Spokojnie. Usztywni Ci rękę tak, żeby nic się nie stało. Rozumiesz?
- Jasne.
- Ok, Camille ! Wszystko skończone. Chodź teraz za mną założę Ci szynę i wszystko. Zaraz pojedziesz do domu z Peterem.
- Dzięki
Żeby było jasne. Byłam na założeniu szwów. Chwilę po szyciu "doktor cytrynka" założyła mi szynę i pojechałam do domu z Peterem.
Dalszy ciąg rozdziału, czyli spotkanie Camille z Lukasem w parku, rozmowa ze Stellą, oraz ucieczka "do Alice", postaram się wstawić w tygodniu . :D Mam nadzieję, że podoba się Wam mój blog i zachęcam do dodawania komentarzy. ;) Dzięki za czytanie bloga i ... hmm .. papa ;* ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)