piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział VI " Spotkanie "

Wróciłam do domu. Stella siedziała w salonie  i oglądała Spongebob'a Kanciastoportego. Gdy weszłam do domu spojrzała na mnie z nad miski z płatkami śniadaniowymi i krótko powiedziała :
- Nie wyjadaj mi płatków. Dzisiaj jedziemy na zakupy. - przez chwilę myślała, że mówi to wrednie, ale za chwilę wybuchnęła czystym i szczerym śmiechem. - Nie będziesz mi wyjadała płatków !
- Oczywiście proszę pani ! Już nigdy nie odważę się dotknąć pani płatków. - uśmiechnęłam się.
- A tak w ogóle to naprawdę musimy jechać na zakupy. W lodówce nic nie ma. Aaaa . Peter, ciocia jest u lekarza, kazała ci pokazać tę kartkę. - powiedziała i podała Peterowi kartkę, którą wyjęła z kieszeni szlafroka.
- Hmm. Jestem u ..... Przyjedź .... Będę ..... - czytał Peter co chwilę sciszając i podnosząc głos na przemian. - Dziewczyny, jadę do cioci Dorothy, ok ? Mam nadzieję, że zajmiesz się Stellą, Camille ? Mogę na ciebie liczyć, co Cam ?
- Jasne, Pet. Leć do cioci.
- Pa ! - krzyknął już za drzwiami wyjściowymi. Usiadłam obok Stelli.
- To co Stella ? Jedziemy na te zakupy?
- Same ? Czym ?
- Siostra Alice nas zawiezie. Wiesz, Angela.
- Aha. A ciocia się nie wścieknie ?
- Hmm. Czemu niby miałaby się wściec ?
- Dzisiaj od rana była jakaś taka zdenerwowana .
- Może wstała lewą nogą ? Dobra, uszykuj się a ja zadzwonię do Angeli, ok ?
- Jasne.
 Poszłam do mojego pokoju, żeby przebrać się w jakąś inną bluzkę i założyć rurki i zadzwoniłam do Angeli.
- No hej Angela ! Tu Camille. Co porabiacie z Alice ? zapytałam Angelę.
- Hej, hej ! Nudzimy się . A co ? Zakupy ? - Odparła.
- No . A skąd wiedziałaś ?
- Tak sobie pomyślałam. Dobra, będziemy z Al za jakieś 30 min pod waszym domem, ok ?
- Nom, dzięki .
- Nie ma za co. Pa.   
Szybko ubrałam czerwone rurki i czaro-białą bluzkę, z zasadzie to tunikę w paski. Zabrałam portfel i pobiegłam do pokoju Stelli. Szybko pomogłam jej wybrać jakieś ładne ubrania i pobiegłyśmy na dół, żeby zrobić listę zakupów. Akurat wyrobiłyśmy się, bo kiedy odłożyłam długopis usłyszałam klakson samochodu Angeli.
- No hej dziewczyny ! Ooo.. Widzę, że dzisiaj i Stella z nami jedzie ?
- Tak, musimy zrobić duuże zakupy ! A co tam u Was ?
- A ok . Widzę, że ktoś tutaj znowu próbował wpłynąć na swoje życie - wycedziła przez zęby Alice. Angela za to spojrzała w lusterko wzrokiem, który wróżył mi tylko i wyłącznie "poważną rozmowę o moim życiu".
- Matkoo. Przestańcie, proszę Was.
Potem potoczyła się długa i nudna rozmowa o moim głupim życiu bez sensu. Zakupy poszły dość szybko, więc wróciłyśmy do domu po ok. 3 godzinach. Robiło się już ciemno, miałam nadzieję, że  ciocia z Peterem jeszcze nie wrócili. Niestety, wrócili. Peter siedział na kanapie w salonie i coś przeglądał, jak tylko weszłyśmy podniósł głowę i delikatnie się uśmiechnął. Ciocia wyszła z kuchni z miną jakiej nigdy nie lubiłam. Była smutna i zła.
- Gdzie byłyście ? - zapytała chłodno.
- Na zakupach, nie było nic w kuchni. Byłam z Angelą. Zadzwoń jak nie wierzysz .
- Jutro porozmawiamy. Ja idę spać. Wy też idźcie, robi się ciemno a jutro ciężki dzień.
- Czyli jak to " ciężki dzień "  ?
- Jutro zobaczysz. - powiedziała i odeszła szybko do sypialni. Spojrzałam na Petera. Jego mina nic mi nie mówiła. Super - pomyślałam, będzie nieźle !
- Dobra i ja się zbieram dziewczyny. Radzę słuchać dzisiaj Dorothy. - powiedział Peter
- Ale o co wam chodzi ? - byłam już zła.
- Zobaczysz jutro, daj mi dzisiaj spokój, z resztą, ty też powinnaś odpocząć. - poszedł do sypialni.
Podejrzewam, że to nie będzie miła rozmowa ani jeden z tych " lekkich i spokojnych " dni. Pogoniłam  Stellę  a sama poszłam do kuchni. Wypakowałam zakupy i przypomniałam sobie karteczkę od Lukasa. Cholera! Spotkanie. Masakraa. Poszłam do siebie a z racji, że o 24 miałam spotkanie z Lukasem < a była dopiero 19 ! > ustawiłam nudzik na pół godziny przed spotkaniem i położyłam się spać.
Obudziłam się tak jak chciałam, o 23:30. Szybko ubrałam się i wyszłam przed dom. Wtedy się zawahałam i cofnęłam do pokoju Stelli. Spała, spokojnie i wygodnie spała. Pod jej łóżkiem leżała kartka. Wiedziałam, że przyjdzie. Zostawił kartkę. " Wiedziałem, że tu przyjdziesz, więc kartkę zostawiłem akurat tutaj. Masz być w umówionym miejscu, bo inaczej Stella pożałuje ! Papa ;* Twój Lukas. " On jest nienormalny.
Wyszłam z domu. Ruszyłam w stronę starego parku. Było strasznie cicho. Tak jak w jakimś porypanym horrorze przed sceną morderstwa czy coś takiego. I nagle ciszę przerwał pisk opon. Wow ! Masakra ! Zajebiste to auto ! Naprawdę ! Czarne i nowe  ! Sportowe ! Brak słów ! Byłam < i jestem > zachwycona tym autem. Nagle urok prysł, bo drzwi się otworzyły, a wyłonił się z za nich ... LUKAS ! Z szerkoim uśmiechem powiedział, żebym wsiadała.
- Nie będziesz chyba szła aż tak daleko sama ? Może ci ktoś coś zrobić - głupio się uśmiechnął
- Pójdę sama. Dziękuję za propozycję podwiezienia. Idę !
- Wsiadaj ! - to już nie była prośba. ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz