piątek, 27 stycznia 2012

ROZDZIAŁ I " Północ "

Hmm... Nie było łatwo pozbyć się Alice. Siedziała u mnie aż do dwunastej w nocy. Wiem, wiem, dawno mnie nie widziała, w końcu we Włoszech byłam ponad miesiąc! Ale byłam niezmiernie zmęczona i po prostu moim jedynym marzeniem było teraz położyć się spać i tyle. Mieć wszystko gdzieś, ot tak, po prostu. Ale musiałam odprowadzić Alice. Ona strasznie się boi ciemności. Na szczęście nasze domy dzieliły tylko dwie ulice i mała ścieżka leśna. No więc narzuciłam mój nowy sweterek, który dostałam we Włoszech od rodziców i wyszłyśmy z domu. Praktycznie przez całą drogę Alice nie zamykała buzi. Opowiadała tylko o tym swoim Tony'm ! Jejku, jaki on piękny, cudowny i w ogóle boski ! Masakra, już myślałam, że się nie zamknie, kiedy w końcu nadszedł moment chwały ! Ucichła, ale nie dlatego, że skończyły jej się tematy. Szczerze mówiąc to w tym momencie wolałabym, żeby gadała bez końca. Bo umilkła właśnie wtedy kiedy dochodziłyśmy do tej leśnej ścieżki. Pełno tam drzew i krzaków, w których niestety coś się poruszyło. Alice wpadła w panikę.
- Boże, Boże ! Camille !  A jak to jakiś morderca ?! Albo jakiś psychopatyczny wampir ?! Co będzie jak zaatakuje którąś z nas a druga nie będzie umiała pomóc ?! A jeżeli wyssie z nas krew ?! Co my wtedy zrobimy ?! - wrzeszczała Alice.
- Jejku, Al !  Nie panikuj, ok ? Przecież to może tylko jakiś mały, niczemu niewinny zwierzak ? O tym nie pomyślałaś ? Hmmm ? A poza tym to wampiry nie istnieją i sądzę, że nawet jeśli już "COŚ" wyssie z nas krew to nic nie zrobimy ! - odparłam.
- No wiesz, Cam ! To nie jest śmieszne ! Ja się naprawdę boję ! Tam coś jest ! Poważnie, grozi nam niebezpieczeństwo !
- Przede wszystkim Alice, to mi grozi niebezpieczeństwo, bo to ty panikujesz i drzesz się wniebogłosy jakby to miało nam w czymś pomóc ! I w ogóle to twój dom stoi ok 20 metrów od nas, więc odprowadzę Cię do niego. Tam weźmiesz ciepłą kąpiel, wypijesz ciepłe kakao w rodzinnym gronie i położysz się spać, tak ?
- Jejku, Cam ! Dzięki ...
- Hmm... Za co ?
- Odprowadziłaś mnie aż pod dom, chociaż Cię o to nie prosiłam... Zaraz powiem tacie, on Cię zawiezie do domu, będę przynajmniej spokojnie spać.
- Haha ! Wracam do domu sama. Taki spacerek dobrze mi zrobi ! :)
- Cam ... Proszę ...
- Niee, kochana muszę już spadać. Ciocia pewnie się martwi a Stella pewnie jeszcze nie śpi i czeka aż wrócę. Daj spokój, ok ?
- Cam...
- Alice Emmo Johnson ! Ile Ci trzeba tłumaczyć, że wracam do domu na piechotę ?
- ... A jeżeli coś Ci się stanie ?
- Jeżeli ciągle będziesz gadała, że coś mi się stanie, to na pewno tak będzie, a więc się zamknij i daj mi sobie iść !
- Ok, ok ! Trzymaj się. Papa ! Zadzwonię czy wróciłaś. Tak ?
-Tak, tak. Trzymaj się ! Papa ! Dobrej ! :*
- Dobrej, dobrej !
No... W końcu weszła do domu. Postanowiłam iść tą dłuższą drogą. Ale i tak musiałam przejść tą leśną drogą. Niestety, to "COŚ" jeszcze tam było. Cholera jasna ! Teraz już naprawdę przejrzałam na oczy. A jeżeli to rzeczywiście morderca...  ? Albo wampir ? ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz